Reklama


Tradycje świąteczne w Zagłębiu

Boże Naro­dze­nie, zwane rów­nież „Godami”, to okres spe­cy­ficzny, bo z żadną inną uro­czy­sto­ścią doroczną nie wiąże się tak duża ilość obrzę­dów reli­gij­nych, wie­rzeń ludo­wych, prze­są­dów i prze­po­wiedni. O naj­cie­kaw­szych opo­wiada etno­graf Muzeum Zagłę­bia w Będzi­nie – Dobrawa Skonieczna-Gawlik.

Tradycja dekorowania stołu wigilijnego jest nadal żywa w   wielu domach

Tra­dy­cja deko­ro­wa­nia stołu wigi­lij­nego jest nadal żywa w wielu domach

Jesz­cze pod koniec XIX w. wigi­lijny dzień prze­zna­czony był nie tylko na przy­go­to­wa­nie post­nej wie­cze­rzy, ale rów­nież na figle, psoty i róż­nego rodzaju wróżby. Przed świtem wiej­scy chłopcy ruszali na tzw. rabu­nek, cho­wa­jąc po rowach i krza­kach zosta­wione nie­opatrz­nie przez gospo­da­rza na podwórku narzę­dzia rol­ni­cze, dra­biny a nawet wozy i sanie. Zama­lo­wy­wali wap­nem bądź zasła­niali jałow­cem okna, na ścia­nach cha­łup ryso­wali kredą bądź węglem prze­różne figury przed­sta­wia­jące ludzi i zwie­rzęta oraz zapy­chali kominy. Jed­nakże obec­nie na obsza­rze Zagłę­bia Dąbrow­skiego tego rodzaju zacho­wa­nia nie mają już miej­sca, cho­ciaż jesz­cze przed II wojną świa­tową, w zagłę­biow­skich wsiach powszech­nie czy­niono podobne figle. Dziś Wigi­lia koja­rzona jest raczej z powagą, „ocze­ki­wa­niem na przyj­ście Chry­stusa” i coraz czę­ściej jest to dzień pełen pośpie­chu i pracy, by przed wie­czo­rem zdą­żyć z przy­go­to­wa­niem kola­cji wigilijnej.

Na cały rok

Pierniki wypierają tradycyjne ciasta.

Pier­niki wypie­rają tra­dy­cyjne ciasta.

Dzień wigi­lijny, do chwili obec­nej trak­to­wany jest przez Zagłę­bia­ków jako prze­po­wied­nia na cały nad­cho­dzący rok, tak więc wszystko, co zda­rzy się w tym dniu, ma istotne zna­cze­nie. 24 grud­nia nale­żało wcze­śnie wstać, nie wolno było nic poży­czać, aby razem z poży­czoną rze­czą nie wydać szczę­ścia z domu. Dbano rów­nież o swoją pomyśl­ność finan­sową i w wigi­lię sta­rano się nie wyda­wać pie­nię­dzy. W wigi­lię nale­żało oddać wszyst­kie poży­czone przed­mioty i wszel­kie zobo­wią­za­nia finan­sowe. Od samego rana przy­go­to­wy­wano potrawy na wie­czór, pra­co­wano w obej­ściu, szy­ku­jąc inwen­ta­rzowi sieczkę na święta, rąbiąc drewno i nosząc wodę. Pod­czas tych przy­go­to­wań dbano, by się nie kłó­cić, bo zwada wró­żyła sprzeczki w rodzi­nie w nad­cho­dzą­cym roku. Także dzieci sta­rały się być grzeczne, tak aby nie stać w kącie lub nie dostać tego dnia klapsa, bo to ozna­cza­łoby, że cały następny rok będą w ten spo­sób karane.

W Zagłę­biu Dąbrow­skim wróżbą był także pierw­szy gość, który przy­szedł do domu 24 grud­nia. Męż­czy­zna wró­żył szczę­ście, kobieta nie­po­wo­dze­nie. Na wsiach zagłę­biow­skich wie­rzono, że jeśli do domu zawita kobieta to krowa wyda na świat jałówkę, jeśli pierw­szy przyj­dzie męż­czy­zna to byczka.

Herody są już rzadko spotykane.

Herody są już rzadko spotykane.

W XIX w. przed kola­cją wigi­lijną czy­niono jesz­cze wiele zabie­gów magicz­nych mają­cych zapew­nić dobro­byt w gospo­dar­stwie bądź powo­dze­nie w życiu: pocie­rano bydłu oczy mio­dem, aby były zdrowe, mio­dem sma­ro­wano też otwór, któ­rym psz­czoły wycho­dziły z ula, żeby trzy­mały się domu, myto się w wodzie, do któ­rej wrzu­cano monety i kawa­łek chleba, wie­rząc, iż w ten spo­sób można zapew­nić sobie pie­nią­dze i dosta­tek pie­czywa w przy­szłym roku. Dziew­częta zaś zamia­tały izbę i wyno­siły śmieci na podwó­rze, a następ­nie sto­jąc na nich, nad­słu­chi­wały, z któ­rej strony zaszczeka pies – z tej strony miał nadejść przy­szły mąż, przy­no­siły rów­nież do izby narę­cza porą­ba­nych drew a z ich liczby wró­żyły zamążpójście.

 Tra­dy­cyjna choinka

Z Bożym Naro­dze­niem zwią­zany jest żywy zwy­czaj ubie­ra­nia cho­inki i choć tra­dy­cja bożo­na­ro­dze­nio­wego drzewka upo­wszech­niła się dopiero po II woj­nie świa­to­wej – dziś więk­szość miesz­kań­ców Zagłę­bia Dąbrow­skiego uważa cho­inkę jako nie­odzowny i jeden z naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych atry­bu­tów gru­dnio­wych świąt.

Zanim jed­nak nastały czasy cho­inki, zawie­szano u sufitu malutką jodłę lub świerk, a nad sto­łem lub ławą, na któ­rej spo­ży­wano kola­cję przy­mp­coy­wano „świat” – geo­me­tryczną ozdobę z kółek wycię­tych z kolo­ro­wego opłatka i skle­jo­nych ze sobą za pomocą wody. Ponadto w izbie wie­szano „pająka” – wyko­na­nego ze sło­mek i bibuły lub kolo­ro­wego papieru. Z bie­giem lat zmia­nie uległ zarówno wystrój pomiesz­cze­nia, w któ­rym spo­żywa się kola­cję, jak i wygląd samego stołu wigilijnego.

Tradycja Świąt Bożego Narodzenia

Tra­dy­cja Świąt Bożego Narodzenia

Pod koniec XIX w. w zagłę­biow­skich domach spo­ży­wano takie potrawy jak: kaszę jęcz­mienną z sie­mie­niatką (mle­kiem wyci­ska­nym z sie­mie­nia konop­nego), kaszę z grzy­bami i klu­ski tatar­czane z makiem tzw. płatki, chleb i strucle z mio­dem, kwa­śne czyli garu­sek ze śliwek suszo­nych poda­wany z gro­chem lub fasolą rza­dziej zaś z ziem­nia­kami, makiełki, śliwki suszone goto­wane z fasolą lub same, kapu­stę z grzy­bami i gro­chem, śledzie oraz wódkę. Obec­nie ist­nieje dość duża róż­no­rod­ność w potra­wach wigi­lij­nych. W nie­któ­rych domach podaje się dwa­na­ście potraw, w innych sie­dem, dzie­więć bądź trzy­na­ście. Powszech­nie jada się ryby, prze­waż­nie kar­pie i śledzie pod różną posta­cią: sma­żone, gotowane, w gala­re­cie, mary­no­wane. Oprócz ryb zagłę­biow­skie gospo­dy­nie podają: zupę grzy­bową bądź barszcz czer­wony z uszkami lub kro­kie­tem, rza­dziej zupę rybną. Do potraw wigi­lij­nych należą także: klu­ski z makiem, łazanki z kapu­stą, kapu­sta z grzy­bami i kapu­sta z gro­chem, kom­pot z suszo­nych śliwek bądź z róż­nych suszo­nych owo­ców, a także ziem­niaki, pie­rogi z kapu­stą i grzy­bami, chałka, tudzież bułka cza­sami z mio­dem, strucla zawi­jana z makiem albo z serem, makówki. W nie­któ­rych domach do tej pory przy­go­to­wuje się polewkę z sie­mie­nia konop­nego z kaszą jaglaną lub jęcz­mienną, ewen­tu­al­nie gry­czaną. Ponadto sta­rym zwy­cza­jem na wigi­lij­nym stole znaj­dują się jabłka, pier­niki, drobne cia­steczka, orze­chy oraz inne bakalie.

Wigi­lijne wróżby

Jesz­cze w I poło­wie XX w. po wie­cze­rzy przy­stę­po­wano do wspól­nego śpie­wa­nia kolęd oraz do wigi­lij­nych wróżb. Rzu­cano na stra­garz garść słomy – ile się ździe­beł utrzyma, tyle sno­pów zboża zbie­rze gospo­darz z pola w przy­szłym roku Wró­żono także z siana spod obrusa. Jeśli ktoś wycią­gnął dłu­gie i zie­lone źdźbło, to ozna­czało szczę­ście w nad­cho­dzą­cym roku; jeśli było ono krót­kie i żółte, to wró­żyło cho­roby, a nawet śmierć. Jesz­cze przed kola­cją wigi­lijną wle­wano łyżeczką do szklanki wodę – tyle łyżek wody ile obec­nych osób. Po wie­cze­rzy, jeśli „w cza­sie ponow­nego odmie­rza­nia oka­zało się, że wody jest mniej, zna­czyło to, że ktoś ubę­dzie (umrze), jeśli zaś przy­było to będzie ślub lub chrzciny”.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone