Reklama


Gdzie są zagłębiowscy herodowie?

Po zagłę­biow­skich wsiach i mia­stecz­kach od dru­giego dnia świąt, czyli Świę­tego Szcze­pana, cho­dzili kolęd­nicy. Teraz ta tra­dy­cja w Zagłę­biu Dąbrow­skim ode­szła w zapomnienie.

Herodowie z klubu TIP-TOP w Zagórzu w 1988r.

Hero­do­wie z klubu TIP-TOP w Zagó­rzu w 1988r. – Fot. AP

Grupy kolęd­ni­ków z gwiazdą obcho­dziły domy jesz­cze w latach 60. i 70. XX w. Było to naj­czę­ściej dwóch lub trzech małych chłop­ców ubra­nych w kożu­chy, z któ­rych jeden niósł ruchomą gwiazdę na kiju. Gwiazda wyko­nana była z prze­taka okle­jo­nego bibułą oraz papie­rem, w środku któ­rego umiesz­czano palącą się świecę. W oko­licy Sław­kowa grupa kolęd­ni­cza z gwiazdą pro­wa­dziła także cza­sem „kozę”, czyli wyko­nany z drewna łeb kozy z ruchomą szczęką osa­dzony na drew­nia­nym kiju.

- Oprócz wspo­mnia­nych wyżej grup kolęd­ni­czych, w Zagłę­biu licz­nie cho­dziły grupy hero­dowe. Te naj­licz­niej­sze pod wzglę­dem osób grupy kolęd­ni­cze powszechne był jesz­cze w poło­wie ubie­głego wieku. Była to grupa star­szej mło­dzieży i doro­słych nazy­wana także „Mar­szoł­kami” lub „Heró­dami”, cho­dząca po domach i odgry­wa­jąca przy­po­wieść o nie­go­dzi­wym królu Hero­dzie. W skład grupy wcho­dziło nie­kiedy nawet dwa­na­ście osób, ale nie mogło w niej zabrak­nąć postaci króla Heroda, Mar­szałka, Turka, Żyda, Śmierci, Anioła i Dia­bła – wyja­śnia Dobrawa Sko­nieczna – Gaw­lik, etno­graf Muzeum Zagłę­bia w Będzinie.

Warto zazna­czyć, że w Sosnowcu jesz­cze w latach 90. XX w. dzia­łała grupa Hero­dowa rok rocz­nie odwie­dza­jąca domy w dziel­nicy Zagó­rze i odgry­wa­jąca przed­sta­wie­nie o złym królu Herodzie.

Herodowie z klubu TIP-TOP w Zagórzu w 1988r. - Fot. AP- Grupę zało­żył mój ojciec. To razem z nim prze­brani w odpo­wied­nie stroje pie­czo­ło­wi­cie uszyte przez mamę, cho­dzi­li­śmy po dziel­nicy, śpie­wa­jąc kolędy. W każ­dym z domów, gdzie poja­wia­li­śmy się, wzbu­dza­li­śmy spore zain­te­re­so­wa­nie i zawsze mogli­śmy liczyć na jakiś upo­mi­nek. Pamię­tam raz dosta­li­śmy Snic­kersy – teraz są w każ­dym skle­pie, wtedy widzie­li­śmy je po raz pierw­szy – wyja­śnia Artur Pta­siń­ski, który ze zna­jo­mymi odgry­wał przy­po­wieść o złym Herodzie.

Wszyst­kie grupy kolęd­ni­cze za swe kolę­do­wa­nie otrzy­my­wały zazwy­czaj drobne sumy pie­nię­dzy, sło­dy­cze bądź owoce. Teraz Hero­dów sta­rają się zastą­pić mło­dzi miesz­kańcy regionu. Bra­kuje im jed­nak odpo­wied­nich stro­jów i wła­ści­wego podej­ścia do kolę­do­wa­nia, przez co nie wzbu­dzają już zain­te­re­so­wa­nia wśród mieszkańców.

- Długą tra­dy­cję w Zagłę­biu Dąbrow­skim ma także kolęda kościelna. Daw­niej ksiądz po Nowym Roku odwie­dzał domy wszyst­kich swo­ich para­fian. Towa­rzy­szył mu orga­ni­sta a cza­sami mini­stranci. Za kolędę ksiądz otrzy­my­wał dary w postaci jaj, zboża, orzechów, a także pie­nię­dzy – dodaje Dobrawa Sko­nieczna – Gawlik. Dziś odwie­dziny dusz­pa­ster­skie księ­dza z para­fii roz­po­czy­nają się w drugi dzień Świąt Bożo­na­ro­dze­nio­wych i trwają przez kilka tygodni.

  • Marek

    Bar­dzo cie­kawy arty­kuł. Wię­cej takich. Dziękuję.

  • Marian

    w Sław­ko­wie jesz­cze w 1962r funk­cjo­no­wała grupa „Hero­dów” w któ­rej nie mogło zabrak­nąć nikogo , a nie tylko w/w, ponie­waż skład postaci musiał być kom­pletny. wsród wyżej wymie­nio­nych bra­kuje jesz­cze ułana , gra­ba­rza, anioła



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone