Reklama


Koszykarze uciekli spod topora i pokazali klasę

Takich emo­cji nie spo­dzie­wał się chyba nikt, kto wybie­rał się do dąbrow­skiej Hali Cen­trum. MKS Dąbrowa Gór­ni­cza poka­zał klasę godną zespołu wystę­pu­ją­cego w naj­wyż­szej kla­sie rozgrywkowej.

MKS Dąbrowa Górnicza

MKS Dąbrowa Gór­ni­cza poka­zał naj­wyż­szą klasę – Fot. PL

Po nie­uda­nym wyjeź­dzie do Łańcuta, do Dąbrowy Gór­ni­czej przy­je­chał wice­li­der I ligi, dru­żyna Startu Gdy­nia. Spo­tka­nie to wszy­scy obecni zapa­mię­tają na pewno na długo. Gra MKS-u przy­po­mi­nała tego dnia kalej­do­skop. W II kwar­cie miej­scowi wygry­wali 10 punk­tami, ale już na nie­całe 2 minuty przed koń­cem regu­la­mi­no­wego czasu gry tra­cili 6 oczek do koszy­ka­rzy Startu. Wtedy jed­nak zda­rzył się koszy­kar­ski cud. – To cie­kawe doświad­cze­nie dla nas. Było 6 punk­tów prze­wagi dla zespołu z Gdyni i udało się to wycią­gnąć. Poka­za­li­śmy dziś cha­rak­ter i to dobrze rokuje na przy­szłość – przy­znał Piotr Zie­liń­ski. To wła­śnie on tuż przed syreną koń­cową tra­fił za trzy punkty i dopro­wa­dził do remisu, 80:80.

Dogrywka miała podobny prze­bieg, jak zakoń­czona chwilę wcze­śniej kwarta. Koszy­ka­rze z Gdyni bar­dzo szybko zapew­nili sobie, wyda­wa­łoby się, bez­pieczną prze­wagę i na 1 minutę przed koń­cem pro­wa­dzili ponow­nie 6 punk­tami. Cud wyda­rzył się wtedy po raz kolejny. – Poka­za­li­śmy, że jeste­śmy zespo­łem, który potrafi zagro­zić każ­demu. Rzuty z dystansu są naszą groźną bro­nią – mówił po spo­tka­niu tre­ner dąbro­wian, Woj­ciech Wie­czo­rek. Do dru­giej dogrywki dopro­wa­dził fan­ta­styczny rzut za trzy Grze­go­rza Grochowskiego.

Z tru­dem ugrany wynik 92:92 bar­dziej dał się we znaki gościom, któ­rzy tylko na początku kolej­nej dogrywki sta­no­wili rów­no­rzęd­nego rywala dla MKS-u. Osta­tecz­nie, po czte­rech kwar­tach i dwóch dogryw­kach, dąbro­wia­nie wygrali 107:100. – Jestem pod wra­że­niem sta­lo­wych ner­wów całego zespołu. Dopro­wa­dzi­li­śmy do dogrywki w dwóch bar­dzo trud­nych sytu­acjach. W dru­giej dogrywce, jak już zła­ma­li­śmy prze­ciw­nika, było widać, że Start nie ma siły, czas dzia­łał na naszą korzyść – chwa­lił swo­ich koszy­ka­rzy tre­ner Wieczorek.

Sporo „cie­płych słów” pod adre­sem rywala wysto­so­wał naj­lep­szy na par­kie­cie, Grze­gorz Gro­chow­ski, któ­rzy rzu­cił 28 punktów, w tym 18 po rzu­tach za 3 oczka. - Z Grześ­kiem Mor­dza­kiem bar­dzo dobrze znam się poza boiskiem. To jest nie­sa­mo­wity zawod­nik, było to widać. W koń­cówce tra­fił trójkę, w dogrywce, prak­tycz­nie z ręką na twa­rzy, tra­fił, a zro­bi­łem wszystko, by nie przy­mie­rzył. Lata gry, lata doświad­cze­nia, super zawod­nik – mówił Grochowski. Tymczasem MKS poznał kolej­nego rywala w roz­gryw­kach o Puchar Pol­ski. Na dro­dze do finału sta­nie teraz lider II ligi, WKS Śląsk Wrocław.

 



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone