Reklama


Latający Holender wspomina Zagłębie

Mate­usz Prus był jed­nym z naj­więk­szych odkryć sosno­wiec­kiego Zagłę­bia. Teraz pił­karz jest bram­ka­rzem w holen­der­skiej Ere­di­vi­sie, ale jak zapew­nia, dobrze wspo­mina Sosnowiec.

Mateusz Prus w młodym wieku osiągnął już wiele

Mate­usz Prus w mło­dym wieku osią­gnął już wiele – fot.PL

Mate­usz Prus do zespołu z Sosnowca przy­szedł do w 2010 roku z pod­upa­da­ją­cego Het­mana Zamość. Prze­bo­jem wdarł się do składu dru­go­li­gowca, a bar­dzo stra­cił na tym ówcze­sny gol­ki­per, Adam Bensz. Ten doznał kon­tu­zji, a raz wywal­czo­nego miej­sca w jede­na­stce „Pru­sik” oddać już nie chciał. Pił­ka­rza dość szybko wypa­trzyli Holen­drzy i po pół­rocz­nej przy­go­dzie w Zagłę­biu Dąbrow­skim tra­fił do Ere­di­vi­sie, do dru­żyny Rody JC Ker­krade, gdzie gol­ki­pe­rem jest inny Polak, Prze­my­sław Tytoń.

Mate­usz Prus czas w Sosnowcu wspo­mina z dobrej strony, choć nie zapo­mina też o minu­sach. – Sporo się nauczy­łem, sporo też było pre­sji i ocze­ki­wań, zarówno ze strony dzia­ła­czy, jak i tre­ne­rów oraz kibi­ców. Mia­łem oka­zję tre­no­wać ze świet­nym tre­ne­rem, Grze­go­rzem Kur­dzie­lem, a Adam Bensz, mimo rywa­li­za­cji, wspie­rał mnie i słu­żył radą. Bar­dzo dobrze wspo­mi­nam też kibi­ców Zagłę­bia, od któ­rych chyba nie usły­sza­łem złego słowa – przy­znaje „lata­jący Holender”.

Bram­karz pamięta jed­nak, że czas spę­dzony w Sosnowcu nie był jedy­nie sie­lanką. – Nie mia­łem wtedy gro­sza przy sobie, ponie­waż ze swo­jego poprzed­niego klubu dawno nie otrzy­my­wa­łem pie­nię­dzy. Zagłę­bie też mocno wtedy zale­gało z wypła­tami. Żyłem w śmiesz­nych warun­kach, w pokoju na końcu kory­ta­rza, gdzie znaj­do­wały się pomiesz­cze­nia klu­bowe – wyli­cza, jed­nak dodaje, że była to mocna szkoła dla niego.

Dla wielu jest to marze­nie, a zale­d­wie 20-letni bram­karz, nie gra­jąc w żadnym meczu na szcze­blu eks­tra­kla­so­wym, ani nawet pierw­szo­li­go­wym, zade­biu­to­wał na naj­wyż­szym stop­niu ligo­wym w Holan­dii. Po raz pierw­szy w ofi­cjal­nym meczu zagrał 6 lutego, kiedy Roda podej­mo­wała dru­żynę Herac­lesu Almelo. – O  moim wystę­pie dowie­dzia­łem się pół godziny przed meczem, więc nie było czasu na żadne przy­go­to­wa­nia. Po pro­stu wsze­dłem i zagra­łem. Mecz zapa­mię­ta­łem dobrze, mia­łem dużo roboty i choć prze­gra­li­śmy 1:0, to oceny były bar­dzo pozy­tywne – przyznaje.

Choć Mate­usz Prus marzy o wystę­pie w kadrze repre­zen­ta­cji Pol­ski, to jed­nak na razie nie bie­rze tego pod uwagę. – To nie jest pyta­nie do mnie. Myślę, że Pol­ska ma świet­nych zawod­ni­ków na tej pozy­cji i póki co, nie mam szans na powo­ła­nie – zakończył.

W minio­nym sezo­nie Prus wystą­pił w sze­ściu spo­tka­niach na szcze­blu Ere­di­vi­sie. Raz nawet obro­nił rzut karny w spo­tka­niu z Twente Enschede (1:1), ale także w nim otrzy­mał czer­woną kartkę.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone