Reklama


Hala Centrum im służy

Po sła­bym meczu wyjaz­do­wym, koszy­ka­rze MKS-u Dąbrowa Gór­ni­cza wró­cili do wła­snej hali. To wła­śnie przed dąbrow­ską publicz­no­ścią zawsze czują się naj­le­piej, co udo­wod­nili w spo­tka­niu z AZS-em Szczecin.

Koszykarze poprawili przede wszystkim grę w defensywie

Koszy­ka­rze popra­wili przede wszyst­kim grę w defen­sy­wie – fot. PL

Dąbro­wia­nie do sezonu przy­stą­pili w bar­dzo prze­me­blo­wa­nym skła­dzie. Z klubu ode­szli: Marek Pie­cho­wicz, Rado­sław Basiń­ski, Paweł Bog­da­no­wicz, Adam Lisew­ski, Mate­usz Pio­trow­ski, Tomasz Wró­bel, Rado­sław Lemań­ski i Rafał Par­tyka. Do składu dołą­czyli za to: Grze­gorz Gro­chow­ski, Łukasz Grze­go­rzew­ski, Mate­usz Zawadzki, Daniel Kubi­sta, Krzysz­tof Mora­wiec, Michał Woło­szyn i Rafał Kuli­kow­ski. Mie­szanka doświad­cze­nia i mło­do­ści ma przy­nieść efekty. Start roz­gry­wek nie był jed­nak najlepszy.

Zawod­nicy z Dąbrowy Gór­ni­czej spi­sali się prze­cięt­nie w wyjaz­do­wym meczu z benia­min­kiem roz­gry­wek, dru­żyną PC Siden Toruń. W ich poczy­na­niach wkradł się chaos, a szybko wypra­co­wana przez rywala prze­waga, nie top­niała. Kolej­nym rywa­lem był AZS Radex Szcze­cin, który w poprzed­niej kolejce wysoko poko­nał MKS Star Lublin, 93:69. Prze­wagę MKS uzy­skał już na star­cie, bowiem tre­ner gości, Michał Maj­che­rek, miał do dys­po­zy­cji zale­d­wie 10 koszy­ka­rzy. W AZS-ie Szcze­cin został m.in. Jerzy Koszuta, zdo­bywca 8 punk­tów w meczu z MKS-em Star Lublin. Zawod­nik naba­wił się kon­tu­zji kolana.

Tylko począ­tek meczu był dość ner­wowy, po kilku minu­tach goście pro­wa­dzili trzema punk­tami. Dąbro­wia­nie jed­nak z każdą minutą „wcho­dzili” w to spo­tka­nie, Pierw­szą część gospo­da­rze wygrali 19:13, a drugą 20:16. MKS dosko­nale spi­sy­wał się pod koszem, a każdy nie­celny rzut rywali padał łupem defen­so­rów. W ataku domi­no­wali pozy­skani z Siarki Tar­no­brzeg Michał Woło­szyn oraz Piotr Zie­liń­ski. Choć do prze­rwy dąbro­wia­nie pro­wa­dzili 10 punk­tami, to jed­nak ich praw­dziwa domi­na­cja widoczna była dopiero w 3. par­tii. Rywal tra­fił do kosza zale­d­wie trzy­krot­nie, a był moment, że miej­scowi zbli­żyli się do trzy­dzie­sto­punk­to­wego pro­wa­dze­nia. Osta­tecz­nie po 3. kwar­cie MKS pro­wa­dził 60:35.

W 4. odsło­nie na par­kie­cie MKS-u poja­wiło się trzech, bar­dzo mło­dych zawod­ni­ków. Patryk Wie­czo­rek ma nie­całe 15 lat. Rywa­lom jed­nak udało się odro­bić zale­d­wie 5 oczek. – Dziś zagra­li­śmy bar­dzo popraw­nie w obro­nie, narzu­ci­li­śmy swój styl gry, ata­ko­wa­li­śmy obroną i to było widać. Ogra­ni­czy­li­śmy prak­tycz­nie do mini­mum poczy­na­nia Łuka­sza Paco­chy, który jest bar­dzo nie­bez­pieczny w ataku. Obrona miała decy­du­jący wpływ, szcze­gól­nie w 1. poło­wie – przy­znał szko­le­nio­wiec dąbro­wian, Woj­ciech Wieczorek.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone