Reklama


Tą sprawą żyje cała Polska

Gdy 24 strycz­nia po godzi­nie 18 z Sosnowca poja­wiła się infor­ma­cja o tra­gicz­nym porwa­niu pół­rocz­nej Magdy, nikt nie spo­dzie­wał się, że na finał poszu­ki­wań będzie trzeba cze­kać pra­wie dwa tygo­dnie. Mało kto zda­wał też sobie sprawę, że wyda­rze­nia przy­biorą tak dra­ma­tyczny obrót.

Fot. JB

Z rela­cji 22-letniej Kata­rzyny wyni­kało, że została napad­nięta przez nie­zna­nego sprawcę na ulicy Legio­nów. Gdy oprzy­tom­niała, odkryła, że w wózku nie ma jej pół­rocz­nej córki Mag­da­leny. - Na chwilę obecną opie­ramy się na zezna­niach matki. Poszu­ki­wa­nia podzie­lone są na kilka faz.

W pierw­szej do pracy wysłano 60 funkcjonariuszy, w tym z psami tro­pią­cymi. Powia­do­mione też zostały komendy z ościen­nych miast i komenda woje­wódzka, czyli wła­ści­wie wszy­scy pra­cu­jący poli­cjanci sku­pili się na poszu­ki­wa­niu Magdy – wyja­śniał we wto­rek Paweł War­choł z sosno­wiec­kiej policji.

Kolejne dni nie przy­no­siły roz­wią­za­nia. Matka w mediach ape­lo­wała o pomoc. W Sosnowcu i oko­licz­nych mia­stach wolon­ta­riu­sze roz­kle­ili kil­ka­dzie­siąt tysięcy pla­ka­tów z podo­bi­zną dziew­czynki. Poli­cja, magi­strat i pry­watne osoby prze­zna­czyły pie­nią­dze na nagrodę. W poszu­ki­wa­nia zaan­ga­żo­wał się rów­nież Krzysz­tof Rut­kow­ski. Po ponad tygo­dniu w czwar­tek 2 lutego w nocy doszło do prze­łomu w spra­wie. - Dwóch moich ludzi z zasko­cze­nia pod­je­chało samo­cho­dem, wysia­dło, pode­szło do matki, spra­wia­jąc wra­że­nie, że wszystko wie­dzą, bo mają naj­śwież­sze infor­ma­cje – wyja­wił Krzysz­tof Rutkowski.

Matka dziew­czynki nie wytrzy­mała pre­sji i przy­znała się do ukry­cia zwłok dziecka. A to, jak przy­znała, miało zgi­nąć w wyniku nie­szczę­śli­wego wypadku (rze­komo wyśli­zgnęło się matce z rąk i ude­rzyło głową o próg). Poli­cja ponow­nie roz­po­częła poszu­ki­wa­nia. Magdę udało się zna­leźć dzień póź­niej. W sobotę matka przed poli­cją potwier­dziła swoje zezna­nia i wska­zała miej­sce ukry­cia ciała – skraj parku przy ulicy Żerom­skiego. - W trak­cje spo­koj­nej roz­mowy stwier­dziła, że miej­sce, które wska­zy­wała wcze­śniej, jako miej­sce, gdzie porzu­ciła córkę, to nie była prawda i prze­ka­zała funk­cjo­na­riu­szom, że jest gotowa poka­zać praw­dziwe miej­sce ukry­cia zwłok – mówił w sobotę Andrzej Gąska, rzecz­nik śląskiej policji.

22-latka usły­szała zarzuty nie­umyśl­nego spo­wo­do­wa­nia śmierci. W miej­scu, gdzie odna­le­ziono ciało, zaczęli poja­wiać się miesz­kańcy ze zni­czami i maskot­kami, by oddać cześć dziew­czynce. Pro­ku­ra­tor zarzą­dził sek­cję zwłok. Ta odbyła się w ponie­dzia­łek. Bie­gli potwier­dzili słowa matki, która została aresz­to­wana na dwa mie­siące. - Jak wynika ze wstęp­nych wyni­ków sek­cji zwłok, przy­czyną śmierci pół­rocz­nej Magdy z Sosnowca był tępy uraz tyło­gło­wia. Wyniki te nie pod­wa­żyły zeznań matki dziecka – poin­for­mo­wała Marta Zawada-Dybek, rzecz­nik Pro­ku­ra­tury Okrę­go­wej w Kato­wi­cach.
Nadal pozo­staje kilka nie­zba­da­nych wąt­ków, dla­tego pro­ku­ra­tura nie koń­czy śledz­twa. Badany jest udział rodziny, obec­ność Rut­kow­skiego i stan psy­chiczny matki.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone