Reklama


Przystanku pod szpitalem jednak nie będzie?

Pro­blem przy­stanku przy Szpi­talu Św. Bar­bary w Sosnowcu powraca jak bume­rang. Dobrych wia­do­mo­ści jed­nak nie będzie.

Problemy z wysiadaniem przy "górniczym" szybko się nie skończą

Pro­blemy z wysia­da­niem przy „gór­ni­czym” szybko się nie skoń­czą – fot. PL

O złym umiej­sco­wie­niu przy­stanku miesz­kańcy infor­mują nas od dłuż­szego czasu. – Kie­rowcy wysa­dzają nas albo w krza­kach, albo wprost do wiel­kiego błota. Nie ma tam żadnej wiaty, a chod­nik jest w złym sta­nie – alar­muje pan Zbi­gniew, który oba­wia się o to, co będzie w desz­czowe dni lub zimą. – Auto­bu­sami poru­szają się także osoby chore, które maja pro­blem z cho­dze­niem. To na pewno nie uła­twi im drogi do szpi­tala. Cza­sem, gdy kie­rowca ma gest, roz­łoży rampę, ale też nie zawsze – mówi. Oka­zuje się jed­nak, że pro­blem jest dużo więk­szy, niż mogłoby się wydawać.

Jak mówi Anna Kote­ras z KZK GOP, sytu­acja jest w związku znana od dłuż­szego czasu. – Zatoka wraz z pero­nem do wysia­da­nia przy szpi­talu jest zbyt mała, aby mogły się w niej zatrzy­my­wać jed­no­cze­śnie wszyst­kie auto­busy obsłu­gu­jące przy­sta­nek. Dla­tego, gdy jest ona zajęta, kolejne auto­busy stają bez­po­śred­nio za nią i wtedy pasa­że­ro­wie wysia­dają na traw­nik – mówi. Jak udało nam się dowie­dzieć, spo­tka­nia w tej spra­wie już miały miej­sce. – Od dłuż­szego czasu Sosno­wiec dąży do tego, aby zatoka przy­stan­kowa była gdzie indziej. Pro­ble­mem jest jed­nak teren, gdyż ten po dru­giej stro­nie ulicy należy do Będzina, a tam mia­łoby być miej­sce na przy­sta­nek– mówi Krzysz­tof Polacz­kie­wicz z sosno­wiec­kiego Urzędu Miejskiego.

Sprawa jest znana także w samym szpi­talu. – Zapro­po­no­wano , aby zatoczka auto­bu­sowa powstała na tere­nie szpi­tala. Tutaj rów­nież poja­wił się pro­blem, bowiem wią­za­łoby się to z zabra­niem miejsc par­kin­go­wych, któ­rych też nie jest zbyt dużo. Nie ma wyj­ścia – mia­sta po pro­stu muszą się doga­dać – mówi Mirek Rusecki, rzecz­nik Szpi­tala św. Bar­bary. Jak nie wia­domo, o co cho­dzi, to cho­dzi o pie­nią­dze, a tych po pro­stu bra­kuje. – Oczy­wi­ście, takie roz­mowy były, jed­nak w dobie, kiedy budżety miast są dopięte na ostatni guzik, a taki remont jest bar­dzo kosz­towny, jest to raczej nie­moż­liwe, aby­śmy sfi­nan­so­wali to ze swo­ich pie­nię­dzy – mówi Agnieszka Sie­miń­ska z Urzędu Miej­skiego w Będzinie.

Poja­wił się pomysł, aby Sosno­wiec wspól­nie z Będzi­nem sfi­nan­so­wały tę inwe­sty­cję. To jed­nak wymaga dal­szych roz­mów. – Sprawa ta była poru­szana na jed­nym ze spo­tkań, ale było to raczej robo­czo. Jeśli uda­łoby się wspól­nie wypra­co­wać jakieś roz­wią­za­nie to jeste­śmy otwarci. Nie wyklu­czamy, że będą dal­sze roz­mowy – dodaje Agnieszka Sie­minśka. Czy jed­nak do nich doj­dzie? Na razie żadna ze stron tego nie potwier­dza, a tracą na tym mieszkańcy.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone