Reklama
http://www.twojezaglebie.pl/wp-content/plugins/adrotate/adrotate-out.php?track=MjEsMiwwLGh0dHA6Ly8j


Kodeks wywołuje absurdalne reakcje radnych

Na środo­wej sesji Rady Miej­skiej w Sosnowcu ponow­nie deba­to­wano ws. kodeksu rad­nych. Tym razem dys­ku­sja ocie­rała się o absurdy. Poprawka, którą chciała wpro­wa­dzić radna, Halina Sobań­ska, wzbu­dzała dużą kon­ster­na­cję wśród pozo­sta­łych samorządowców.

Kodeks nie został przy­jęty uchwałą, a jest jedy­nie doku­men­tem, który radny może pod­pi­sać dobro­wol­nie. To wła­śnie ta dobro­wol­ność wzbu­dza duże kon­tro­wer­sje. - Wiele tych zapi­sów jest w regu­la­mi­nie rady. Co z tego, że napi­sane jest, że samo­rzą­dowcy nie mogą się spóź­niać, skoro i tak tego nie prze­strze­gają, a kto wycią­gnie sank­cje – zasta­na­wiał się Daniel Mikla­siń­ski. Poprawkę do kodeksu chciała wnieść radna, Halina Sobań­ska. Uważa ona, że pod­czas posie­dzeń i w trak­cie kon­tak­tów służ­bo­wych należy sto­so­wać ofi­cjalne formy zwrotów.

Debata w spra­wie doku­mentu toczona była w opa­rach absurdu. Radni wyty­kali sobie, że któ­ryś z nich powie­dział „pra­cow­nicy”, a nie dodał „pra­cow­nice”. Sam prze­wod­ni­czący Rady Miej­skiej popra­wiał się, mówiąc „radni” i doda­wał „pani radna”. Poprawkę poparło 16 samo­rzą­dow­ców. Co da kodeks? Zapewne nic, bowiem rad­nych (i radną?), nie spo­sób było uci­szyć w trak­cie debaty, a zła­ma­nie zapisu w kodek­sie nie wiąże się z żadną sankcją.

  • Czo­łowa sosno­wiecka femi­nistka, jak widać, zajęła się poważ­nymi tematami.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone