Reklama


Dla straży nie ma pieniędzy

O tym, w jakich warun­kach muszą pra­co­wać sosno­wieccy straż­nicy miej­scy, prze­ko­nał się każdy, kto odwie­dził ich komendę przy ulicy Mała­chow­skiego. Cia­sne pod­da­sze, szczel­nie wypeł­nione meblami zawie­ra­ją­cymi tysiące akt, to ich codzienność.

Strażnicy miejscy co dzień podejmują kilkadziesiąt interwencji

Straż­nicy miej­scy co dzień podej­mują kil­ka­dzie­siąt inter­wen­cji – fot. JB

- W naszej komen­dzie już od dłuż­szego czasu jest nie­wy­star­cza­jąco miej­sca dla naszych potrzeb. Mia­sto pod­jęło dzia­ła­nia w celu zmiany tego stanu rze­czy. Odbyły się nawet kon­sul­ta­cje z naszym udzia­łem w celu wyboru miej­sca i wypo­sa­że­nia, jakie ma tam się zna­leźć – mówi Wal­de­mar Kozłow­ski, naczel­nik wydziału.

Sosno­wieccy straż­nicy mają prze­nieść się do pomiesz­czeń w daw­nym Szpi­talu nr 2. Nim tak jed­nak się sta­nie, minie tro­chę czasu, obec­nie przy­go­to­wy­wana jest odpo­wied­nia dokumentacja.

- Gmina zle­ciła opra­co­wa­nie doku­men­ta­cji pro­jek­to­wej dla budynku nr 2 po byłym szpi­talu przy ul. Ks. biskupa A. Śmigiel­skiego, gdzie pierw­sze pię­tro będzie zaj­mo­wała Straż Miej­ska. Prace budow­lane roz­poczną się po uzy­ska­niu pozwo­le­nia na budowę, nie wcze­śniej jak w 2012 r. Aktu­al­nie doku­men­ta­cja pro­jek­towa jest w trak­cie opra­co­wa­nia – wyja­śnia Mira Czy­kiel z Wydziału Inwe­sty­cji Miej­skich sosno­wiec­kiego magistratu.

Brak odpo­wied­niej ilość miej­sca to nie jedyny pro­blem. Rów­nież wypo­sa­że­nie pozo­sta­wia wiele do życze­nia. Przy­kła­dem może być brak para­li­za­to­rów, które w myśl nowych prze­pi­sów mogą posia­dać straż­nicy miej­scy. A te, jak poka­zuje codzienna praca straż­ni­ków, nie­raz by się przy­dały. Dobrym przy­kła­dem może być sytu­acja z ubie­głego piątku. Straż­nicy poje­chali na inter­wen­cję do pija­nego męż­czy­zny. Ten w momen­cie gdy był wsa­dzany do radio­wozu, celem odwie­zie­nia na Izbę Wytrzeź­wień, wycią­gnął nóż i rzu­cił się na jed­nego z funk­cjo­na­riu­szy. Tylko bły­ska­wiczna, zde­cy­do­wana reak­cja dru­giego, uchro­niła ich przed nieszczęściem.

- Gdy napast­nik wyjął nóż, straż­nicy zare­ago­wali natych­miast, wytrą­ca­jąc mu go. Następ­nie męż­czy­zna został prze­ka­zany poli­cji. Para­li­za­tory na pewno by się przy­dały, ale nie ma na nie pie­nię­dzy. Na szczę­ście nasi straż­nicy świet­nie potra­fią sobie radzić w takich sytu­acjach, bo są dobrze wyszko­leni – dodaje Kozłowski.

Straż­nicy cier­pli­wie cze­kają. Zdają sobie sprawę, że mia­sto ma rów­nież inne wydatki i musi ważyć pie­nią­dze pomię­dzy wiele pod­mio­tów. Cie­szą się z tego, co mają, bo w innych mia­stach jest znacz­nie gorzej i liczą, że w przy­szło­ści ich los przy­naj­mniej w kwe­stii pomiesz­czeń się zmieni.

  • Huberttt

    Niech nie sie­dza tyle w biu­rach tylko poo uli­cach cho­dza to pro­blem zniknie.….



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone