Reklama


Z kosą na kosaćca”

Człon­ko­wie Sto­wa­rzy­sze­nie „Pakosz­nica” w asy­ście miesz­kań­ców dziel­nicy Zagó­rze po raz kolejny chwy­cili za kosy, by wspól­nie oca­lić uni­ka­tową roślin­ność zagór­skich łąk.

Kosaciec został ocalony

Kosa­ciec został oca­lony – fot. JB

- Nasza akcja polega na wyka­sza­niu połaci łąki w doli­nie potoku zagór­skiego po to, by ochro­nić kosa­ciec sybe­ryj­ski, który jest rośliną zagro­żoną wygi­nię­ciem. Daw­niej łąki te były wyka­szane przez oko­licz­nych gospo­da­rzy czy wyja­dane przez zwie­rzęta hodow­lane. Od wielu lat nie ma to miej­sca, więc nasza rodzima przy­roda jest naj­do­słow­niej mówiąc zadu­szana, poza­ra­stana przez gatunki eks­pan­sywne, jak choćby nawłoć kana­dyj­ska, która coraz gęściej się tu roz­ra­sta. Stąd ten pomysł, że skoro nasza rodzima przy­roda nie potrafi się obro­nić, to my jej pomo­żemy. To też forma spę­dza­nia czasu w oto­cze­niu natury – wyja­śnia Artur Pta­siń­ski, pre­zes Sto­wa­rzy­sze­nia „Pakosznica”.

Orga­ni­zo­wana już po raz czwarty akcja „Z kosą na kosaćca” ma pomóc w utrzy­ma­niu uni­ka­to­wego eko­sys­temu. To rów­nież szansa do spo­tka­nia praw­dzi­wych zapa­leń­ców, roz­mowy o coraz bar­dziej kur­czą­cej się w mia­stach „dzi­kiej” przy­ro­dzie i pozna­nia daw­nych tech­nik kosze­nia. A to, jak prze­ko­nali się uczest­nicy akcji, wcale nie jest takie proste.

- Zanim zaczniemy kosić, musimy uzbroić kosę w ostrze. Następ­nie spe­cjal­nym młot­kiem wbić klin, tak by ostrze znaj­do­wało się pod odpo­wied­nim kątem. Uła­twia nam to zaostrzony drugi koniec kosy, który wbi­jamy w zie­mię. Możemy rów­nież osełką naostrzyć ostrze – tłu­ma­czy Paweł Kau­zal, wice­pre­zes „Pakosznicy”.

Człon­ko­wie sto­wa­rzy­sze­nia i oko­liczni miesz­kańcy, któ­rzy przy­byli na akcję, wyko­sili ponad 100 m2 łąki. Akcja „Z kosą na kosaćca” kon­ty­nu­owana będzie za rok.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone