Reklama


Przedstawiciel ważniejszy od pacjenta?

W kolejce do długo wycze­ki­wa­nego leka­rza poja­wiają się przed­sta­wi­ciele han­dlowi, któ­rzy chcą zała­twić swój inte­res. Pacjenci mówią dość i piszą do naszej redakcji.

Przychodnię na Wawelu odwiedzają setki pacjentów.

Przy­chod­nię na Wawelu odwie­dzają setki pacjen­tów. – fot. JB

O tym, w jak fatal­nym sta­nie jest służba zdro­wia, nie trzeba nikogo prze­ko­ny­wać. Dłu­gie kolejki do spe­cja­li­stów to już stan­dard, do któ­rego przy­zwy­cza­ili się pacjenci, ale gdy w kolejce do długo wycze­ki­wa­nego leka­rza poja­wiają się przed­sta­wi­ciele han­dlowi, któ­rzy chcą zała­twić swój inte­res, pacjenci mówią dość i piszą o pomoc do naszej reakcji.

Przy­kład z życia

Jed­nym z nich jest pani Mag­da­lena, która do Przy­chodni Rejonowo-Specjalistycznej nr 9 przy ulicy Wawel w Sosnowcu udała się na bada­nie ginekologiczne.

– O tym, że by udać się w naszym kraju do pań­stwo­wego leka­rza trzeba poświę­cić cały dzień, wie każdy. I ja, korzy­sta­jąc z wcze­śniej­szego ukoń­cze­nia pracy, posta­no­wi­łam udać się do spe­cja­li­sty. Oczy­wi­ście nie zdzi­wiła mnie gigan­tyczna kolejka przy reje­stra­cji. Taki widok spo­tyka mnie za każ­dym razem, gdy odwie­dzam tę przy­chod­nię. Rów­nież dzie­siątki kobiet, które chcą się zba­dać, też już nie dzi­wią. Usia­dłam i spo­koj­nie czka­łam na swoją kolej. Kory­tarz był czarny od głów, spo­dzie­wa­łam się zatem kilku godzin cze­ka­nia. Pacjentki wcho­dziły i wycho­dziły z gabi­netu. I nagle, gdy zostało nas tylko kilka, a godzina, do któ­rej przyj­muje gine­ko­log, szybo się zbli­żała, poja­wił się on. Ubrany schlud­nie męż­czy­zna, który jakby nigdy nic usta­wił się w kolejce. Zapy­tany o to, co tu robi i poin­for­mo­wany o kolejce, stwier­dził, że jest przed­sta­wi­cie­lem han­dlo­wym i on tylko na chwilę. Kolejna pacjentka wyszła z gabi­netu i lekarz, ku mojemu zdzi­wie­niu, zapro­sił pana do środka. Roz­mowa trwała trzy­dzie­ści minut – opo­wiada histo­rię z ubie­głego tygo­dnia pani Magdalena.

To wyda­rze­nie wypro­wa­dziło pacjentkę z rów­no­wagi. Rozu­mie, że każdy musi cze­kać na swoją kolej, tym bar­dziej że pań­stwowi leka­rze są oble­gani przez pacjen­tów, ale nie może zro­zu­mieć, dla­czego przed­sta­wi­ciele han­dlowi pro­wa­dzą swój biz­nes wła­śnie wtedy, gdy inni cze­kają na leka­rza. Spraw­dzi­li­śmy to donie­sie­nie i tu poja­wiło się zasko­cze­nie. Przy­chod­nia na Wawelu od dwóch lat reali­zuje poli­tykę mającą ukró­cić takie praktyki.

Dyrek­tor uspokaja

- Od dwóch lat w naszej przy­chodni przy­jęta jest zasada, że przed­sta­wi­ciele han­dlowi nie mogą prze­szka­dzać leka­rzom w pracy. Każdy rozu­mie to, że i oni chcą zaro­bić, jed­nak roz­wią­zane jest to tak, że tego typu inte­resy leka­rze mogą zała­twiać, gdy skoń­czą już swoją pracę w gabi­ne­cie lub gdy nie cze­kają pacjenci. Nie­do­pusz­czalne jest to, by pacjenci cze­kali, aż przed­sta­wi­ciele han­dlowy opu­ści gabi­net. Roz­ma­wia­li­śmy z leka­rzami i powia­do­mi­li­śmy też firmy z nami współ­pra­cu­jące o tej kole­żeń­skiej zasa­dzie. Więk­szość się jej trzyma, dla­tego dziwi mnie, że ktoś był w sta­nie ją zła­mać. Dla­tego spraw­dzimy tę sytu­ację i wycią­gniemy kon­se­kwen­cje – wyja­śnia Mał­go­rzata Łokas, dyrek­tor naczelny przychodni.

Zasada może i została wpro­wa­dzona, jed­nak roz­ma­wia­jąc z pacjen­tami przy­chodni przy ulicy Wawel, uzy­ska­li­śmy infor­ma­cje, że takich sytu­acji jest znacz­nie wię­cej. Dyrek­tor pla­cówki radzi zatem, aby każdą taką sytu­ację zgła­szać bez­po­śred­nio u niego (trzeci pię­tro przy­chodni), wów­czas będzie mógł sku­tecz­nie usu­nąć przed­sta­wi­cieli han­dlo­wych z poczekalni.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone