Reklama
http://www.twojezaglebie.pl/wp-content/plugins/adrotate/adrotate-out.php?track=MjEsMiwwLGh0dHA6Ly8j


Sytuacja na będzińskim targu prawie ustabilizowana

Krzyki, inter­wen­cje służb porząd­ko­wych i bar­dzo ner­wowa atmos­fera – to obraz ostat­nich dni tar­go­wych w Będzi­nie. Powo­dem takiej sytu­acji było ogro­dze­nie, które oddzie­liło część sprzedawców.

Targowisko jest przedmiotem sporu między właścicielami terenu

Tar­go­wi­sko jest przed­mio­tem sporu mię­dzy wła­ści­cie­lami terenu – fot. PL

Wszystko roz­po­częło się jesz­cze w sierp­niu. W jedną z sobót han­dlowcy zostali total­nie zasko­czeni, bowiem mniej­szą część tar­go­wi­ska odgro­dziło pra­wie dwu­me­trowe ogro­dze­nie. I może nie byłoby to aferą, gdyby nie fakt, że przez to do zagro­dzo­nej czę­ści zabra­kło dojazdu, a nawet doj­ścia. W tej czę­ści han­dlo­wali głów­nie oby­wa­tele Buł­ga­rii i Arme­nii, jed­nak za taką moż­li­wość pła­cili mniej, niż pozo­stali. Wszystko dzięki temu, że frag­ment terenu należy do pry­wat­nej osoby. To także bul­wer­so­wało kup­ców, któ­rzy swoje stra­gany mieli roz­ło­żone po stro­nie miej­skiej. Działkę zagro­dziła firma Inter­pro­mex. – Zro­bi­li­śmy to, bowiem na tar­go­wi­sku cały czas trwają róż­nego rodzaju inwe­sty­cje. Ogro­dze­nie było potrzebne – tłu­ma­czy pre­zes firmy, Emil Bystrowski.

To spo­wo­do­wało falę pro­te­stów sprze­da­ją­cych, któ­rzy w tej spra­wie udali się nawet do Urzędu Miej­skiego. Kolejne dni tar­gowe przy­no­siły słowne utarczki, a ogro­dze­nia pil­no­wał szpa­ler ochro­nia­rzy oraz straż­ni­ków miej­skich. W końcu han­dlowcy zna­leźli swoje miej­sce na tere­nie miej­skim. - Pre­zy­dent Pilch zobo­wią­zał Inter­pro­mex do przy­ję­cia kup­ców na teren tar­go­wi­ska – mówi Paweł Bana­sik, który repre­zen­tuje wła­ści­ciela działki.

Sprawa mogła nawet zato­czyć szer­szy krąg, bowiem Buł­ga­rzy chcieli zło­żyć skargę do swo­jej amba­sady w War­sza­wie. – To byłaby dys­kry­mi­na­cja han­dlow­ców z Unii Euro­pej­skiej – dodaje. Jak teraz wygląda sytu­acja? – Wszystko zmie­rza ku temu, aby kon­flikt został zaże­gnany. Nie ma co tutaj komen­to­wać – ucięła krótko Agnieszka Sie­miń­ska z będziń­skiego magi­stratu. Han­dlowcy z pry­wat­nej czę­ści na razie jed­nak pew­nego miej­sca na tar­go­wi­sku nie mają. – Płacą składki takie, jak każdy inny, jed­nak na razie nie mają pew­nych miejsc, więc nie jest pobie­rana rezer­wa­cja – mówi Bystrow­ski. Jak dodaje, muszą speł­nić wszyst­kie warunki, aby mogli liczyć na stałe miejsca.

Z pro­ble­mem jed­nak został wła­ści­ciel wcze­śniej wspo­mnia­nej działki. – Nie mamy przy­cho­dów, a pono­simy koszty utrzy­ma­nia terenu. Kie­dyś utwar­dzi­li­śmy go, za co też zapła­ci­li­śmy – mówi. Jego zda­niem nie­przy­pad­kowa była oferta zakupu, jaka napły­nęła do wła­ści­cieli terenu jesz­cze przed jego ogro­dze­niem. Jak mówi, nie wyklu­cza, że sprawa swój finał znaj­dzie w sądzie.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone