Reklama


Samhain, czyli Halloween po irlandzku w Będzinie

Tra­dy­cje i zwy­czaje z innych kra­jów stają się coraz popu­lar­niej­sze rów­nież w Polsce.

Oryginalna impreza halloweenowa podobała się mieszkańcom Będzina

Ory­gi­nalna impreza hal­lo­we­enowa podo­bała się miesz­kań­com Będzina – fot. GALWAY

Przy­kła­dem mogą być walen­tynki, które na dobre zaist­niały w świa­do­mo­ści zako­cha­nych. Nie ina­czej jest z Hal­lo­ween, które do naszego kraju dotarło z USA. W Będzi­nie poszli krok naprzód.

Strzygi i potwory, duchy i zmory, zjawy, wam­piry i inne stra­szy­dła. Jak co roku z koń­cem paź­dzier­nika, przy­cho­dzi ten dzień, kiedy pora wyjść z ukry­cia, wmie­szać się w świat żywych i dostar­czyć im mnó­stwo stra­chu. Tak na imprezę zapra­szali pomy­sło­dawcy wyjąt­ko­wego Hal­lo­ween. Wyjąt­ko­wego, bo połą­czo­nego z obcho­dami cel­tyc­kiego święta Samhain.

- Z oka­zji Hal­lo­ween posta­no­wi­li­śmy zor­ga­ni­zo­wać dla miesz­kań­ców Będzina zabawę taneczną céilí. Ale, że spe­cja­li­zu­jemy się w tańcu irlandz­kim, poszli­śmy krok naprzód i posta­ra­li­śmy się połą­czyć cel­tyc­kie święto Sam­hain i to ame­ry­kań­skie. Dzięki temu bawiący się na spe­cjal­nie ude­ko­ro­wa­nej sali, w hal­lo­we­eno­wych stro­jach i przy mrocz­nej muzyce tań­czyli po irlandzku – przy­znaje z uśmie­chem Marzena Boj­dylla z będziń­skiego zespołu Galway.

Orga­ni­zo­wane po raz pierw­szy obchody święta Sam­hain, czyli cel­tyc­kiego Hal­lo­ween, w rytm muzyki rodem z Zie­lo­nej Wyspy oka­zały się strza­łem w dzie­siątkę. Sala Ośrodka Kul­tury w Będzi­nie wypeł­niła się po brzegi. Wśród bawią­cych się zna­leźli się zarówno ci, któ­rzy na co dzień uczą się tań­czyć po irlandzku, jak i ci, któ­rzy szu­kali alter­na­tywy dla podob­nych wyda­rzeń orga­ni­zo­wa­nych w regio­nie. Jak przy­stało na takie święto, nie zabra­kło cie­ka­wych deko­ra­cji i ory­gi­nal­nych stro­jów. – Sam­hain orga­ni­zo­wa­li­śmy po raz pierw­szy. Jed­nak wio­sną odbyło się u nas już inne cel­tyc­kie święto. Myślę, że obser­wu­jąc spore zain­te­re­so­wa­nie takimi wyda­rze­niami, posta­ramy się prze­nieść do Będzina wię­cej irlandz­kich tra­dy­cji – dodaje Marzena.

Wyja­śnijmy, że Sam­hain ozna­cza koniec lata. Zwią­zane było z zakoń­cze­niem żniw i roku wg kalen­da­rza cel­tyc­kiego. Wie­rzono, że w noc wigi­lii Sam­hain duchy osób, które zmarły w trak­cie minio­nego roku oraz tych, które się jesz­cze nie naro­dziły, zstę­po­wały na zie­mię w poszu­ki­wa­niu żywych, by w nich zamiesz­kać przez okres następ­nego roku. Cel­to­wie gasili wszel­kie ogni­ska, kaganki i pochod­nie, żeby ich domy wyglą­dały na zimne i niegościnne, a poza domem wysta­wiali żywność dla duchów. Sami ubie­rali się w stare, podarte ubra­nia i cho­dzili po wsiach, uda­jąc brud­nych włó­czę­gów, dzięki czemu nie chciał ich żaden duch.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone