Reklama


Niebezpieczne dziury na będzińskiej „nerce”

Niskie tem­pe­ra­tury spra­wiły, że rondo, potocz­nie zwane nerką, stało się dziu­rawe jak szwaj­car­ski ser. Naj­go­rzej jest na odcinku w kie­runku Cze­la­dzi, tuż za toro­wi­skiem, gdzie na kie­row­ców czeka wyrwa, która dopro­wa­dzić może do poważ­nych awa­rii w aucie.

Trzeba uważać bo można urwać zawieszenie

Trzeba uwa­żać bo można urwać zawie­sze­nie – Fot. JB

Miej­sce to jest szcze­gól­nie nie­bez­pieczne. Gdy woda wypełni dziurę, jest ona nie­wi­doczna. Ponie­waż wyrwa powstała na styku toro­wi­ska i drogi, jest to szcze­gól­nie nie­bez­pieczne dla kie­row­ców, gdyż zwra­cają uwagę na tram­waj, a nie na stan asfaltu.

Pro­blem w tym, że choć – jak przy­znaje Agnieszka Sie­miń­ska, naczel­nik Wydziału Pro­mo­cji będziń­skiego magi­stratu – drogi w mie­ście są na bie­żąco monitorowane, a miesz­kańcy chęt­nie zgła­szają tele­fo­nicz­nie zauwa­żone usterki, to jed­nak odci­nek, o któ­rym mowa, nie należy do mia­sta. Rondo, podob­nie jak ulica Cze­ladzka i Aleja Hugona Koł­łą­taja, znaj­duje się w ciągu drogi woje­wódz­kiej nr 910 i to wła­śnie jej zarząd odpo­wie­dzialny jest za naprawy.

- Uby­tek w nawierzchni o śred­nicy około 70 cm i głę­bo­ko­ści około 10 cm na gra­nicy nawierzchni i toro­wi­ska był już kil­ku­krot­nie łatany „na zimno”. Nie­stety naprawy nie były trwałe. Uzgod­ni­li­śmy z firmą pro­wa­dzącą bie­żące utrzy­ma­nie tej drogi, że naprawa prze­pro­wa­dzona będzie na gorąco. Wymaga to pew­nych przy­go­to­wań, bo w zimie wytwór­nie mas bitu­micz­nych nie pra­cują. Gene­ral­nie przy takich tem­pe­ra­tu­rach, jakie obec­nie panują, naprawa takiego ubytku nie jest łatwa, ale mamy nadzieję, że naprawa „na gorąco” będzie sku­teczna – zdra­dza Ryszard Pacer, rzecz­nik pra­sowy Zarządu Dróg Woje­wódz­kich w Kato­wi­cach. Kie­rowcy muszą uzbroić się w cier­pli­wość i cze­kać, aż tem­pe­ra­tura pozwoli na osta­teczne roz­wią­za­nie tego problemu.



Twoje Zagłębie © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone